Praca u pośrednika, który zatrudnia kelnerów czy bezpośrednie zatrudnienie w danym miejscu?

john-legrand-175771

Jeżeli ktoś nigdy nie pracował w gastronomii i ogólnie jedyna styczność z tematem jedzenia na mieście to bycie klientem, to może tego nie wiedzieć, ale dzisiaj coraz częściej kelnerzy i osoby, które nas obsługują, są do lokalu tylko wynajęte. Ciekawi Was skąd? Z wyspecjalizowanych agencji pracy, które zatrudniają i wynajmują pracowników w gastronomii.

 

Co daje to klubowi bądź restauracji?

W ten sposób w łatwy sposób można ograniczać koszta działalności i nie mierzyć się z trudnościami związanymi z szukaniem ludzi do pracy. Znaczy to mniej więcej tyle, że klub nie musi brać kogoś do pracy na stałe, tylko może na kilka dni wcześniej dać znać agencji, że do obsługi danej imprezy będzie potrzebował określoną liczbę osób. W efekcie koszt pracy jednego kelnera jest wyższy niż, gdyby był on zatrudniony bezpośrednio w klubie, ale z drugiej strony, jeżeli na dany koncert sprzedałoby się mniej biletów lub coś sprawiłoby, że potrzeba mniej rąk do pracy, to klub może elastycznie dostosować ilość pracowników do swoich potrzeb.

 

Nie da się ukryć, że dziś dla takiego klubu jest to trochę takie przejście z deszczu pod rynnę, bo choć nie musi rekrutować ludzi, to i tak mierzy się z pewną przypadkowością ludzi, którzy przychodzą, w końcu to agencja decyduje, kto idzie do pracy, a nie manager. Ale co taka forma zatrudnienia znaczy dla pracownika?

 

Moim zdaniem nie jest to najlepsza opcja, wiem, że moi młodsi znajomi korzystają z tego po osiągnięciu pełnoletności, bo to często jedyna opcja, by w elastycznych godzinach trochę zarobić. Ale nie da się ukryć, że taka praca z przypadku, bo często na kilka godzin przed dowiadujemy się o opcji pracy, nie jest najlepsza.

 

Wynika to z braku kontaktów międzyludzkich i bliskich relacji. Jednego dnia pracujemy w danym miejscu, drugiego dnia w innym. Po czasie oczywiście ogarniamy już wszystkie knajpy, w których możemy się znaleźć, ale przez pierwsze miesiące to jest codziennie wychodzenie jak do nowej pracy. Nie wiemy, jakich warunków się spodziewać. Jakie jest podejście do pracownika w tym miejscu i czy przykładowo goście tego lokalu są w porządku.

 

Wiadomo, czasem w trudnej sytuacji ważne jest, by po prostu mieć pracę. Jednak na dłuższą metę taki system może męczyć. Stawki nie powalają na kolana, czasem może być nam ciężko sobie ułożyć jakiś sensowny grafik i ten brak relacji, który prowadzi do tego, że tak jak szybko zaczniemy pracować z agencją, tak szybko możemy przestać.

 

Moim zdaniem taki sposób na pracę w gastronomii to dobry pomysł, jak ktoś lubi dużo się uczyć w szybkim czasie. Tutaj mamy przekrój managerów, kuchni i barów z całego miasta. A dodatkowo obsługiwani klienci to też loteria. Dzięki czemu po kilku miesiącach takiej pracy już raczej nic nas nie zaskoczy. Pytanie tylko, czy chcemy się męczyć, ale odpowiedź na nie pozostawiam już Wam.