Wywiad z Pawłem – historia pracownika

vigo-wywiad z pawłem

Poza przedstawianiem punktu widzenia pracodawców, zależy nam na tym, by w formie pewnego zestawienia słuchać też historii osób, które na co dzień szukają w naszej aplikacji pracy – pracowników. Dzisiaj rozmawiamy z Pawłem, młodym facetem, który w swojej historii pracował w gastronomii, w kinie, czy na stacji benzynowej.

W czasach, gdy coraz później młodzi ludzie decydują się na samodzielność, moje uznanie budzi jego postawa, staż i podejście do pracy. Tak więc zaczynajmy!

Od czego to wszystko się zaczęło?

Moja pierwsza praca to był zmywak w smażalni ryb w Gdyni. Potem przeszedłem na kuchnię i robiłem pizzę. To była praca sezonowa od czerwca do września. Wraz ze zmianą zakresu obowiązków rosło też wynagrodzenie, co na koniec dawało nie tylko wyższą stawkę godzinową, ale też z kelnerkami mieliśmy podział na tipy.

Co było wtedy dla mnie ważne, miałem z pracodawcą podpisaną umowę o zlecenie.

Dlaczego, przecież nie dawała Ci ona świadczeń zdrowotnych i innych benefitów umowy o pracę?

Tak, ale jak pewnie wiesz, student tego nie potrzebuje, tutaj chodziło o pewność, że dostanę wynagrodzenie. To było 5 lat temu.Dzisiaj umowa o zlecenie wymaga składek na ZUS i ubezpieczenie zdrowotne.

A co było potem?

Następnym miejscem było kino. W kinie pracowałem dwa lata, było bardzo fajnie, choć niestety wynagrodzenie nie należało do najlepszych. Po trzech miesiącach awansowałem na zastępce kierownika, wtedy ma się już umowę o pracę. Dzięki temu wynagrodzenie było okej.

Dość szybki. Czy to jest naturalne w tej pracy?

Tak, wszystko rozbija się o kwestię zaangażowania. Albo robisz coś na serio i wtedy naturalnie wchodzisz wyżej, albo robisz po łebkach i taka praca ma średni sens. Przez to jaka jest rotacja, ale też przez to, jak wiele osób pracuje w kinie, poznałem tam wielu ludzi. Coś ponad 150 osób.

Wow! To dużo. Po przebywaniu w tak dużej i zmiennej grupie świat już pewnie nigdy nie jest taki sami, w końcu człowiek wtedy bardzo dobrze zna się na ludziach. Ale wracając, zastanawiam się, jak wygląda proces przekształcenia zwykłego pracownika w kierownika. To jest tak, że awansując, ktoś pomógł Ci zrozumieć, jak zarządza się i pracuje z ludźmi, którzy Tobie podlegają?

Istnieją wewnętrzne szkolenia i kursy, które kończą się rozmową z egzaminatorem. Oczywiście nie jest to tak dobre, jak doświadczenie praktyczne. Jednak daje pewien obraz sytuacji i wiesz, jak zachowywać się w trudnych, nie zawsze przyjemnych sytuacjach. Dzięki temu, gdy idzie się wyżej, nie czujesz się jak totalny amator, tylko wiesz, co robisz.

Rozumiem, że ludzie, którzy głównie pracują w kinie, to ludzie młodzi, studenci?

Tak, ale nie zawsze. Znam grupę ludzi, która od lat pracuje w gastronomii pomimo tego, że większość z nich jest przed trzydziestką. Na początku wszyscy zaczynają od bycia kelnerem albo pracy na zmywaku, ale z czasem, jeżeli obie strony są na to otwarte – pracodawca dostrzega chęci, a pracownik jest chętny, to możliwości rosną. Ludzie, którzy zaczynali ze mną, dzisiaj są menedżerami knajp w Sopocie, Gdyni, czy w Gdańsku. Dzisiaj chodzą z tacą, tylko w awaryjnych sytuacjach, bo dbają o cały lokal. To większa odpowiedzialność i bardziej wymagająca praca, ale z drugiej strony warunki finansowe są często bardzo dobre, a jak się jeszcze ma pod sobą fajną ekipę, to żyć nie umierać (śmiech).

Ale wracając, potem, gdy zakończyłem pracę w kinie na chwilę pracowałem w Magazynie. A teraz jestem kierownikiem zmiany na stacji benzynowej.

I jak Ci się ta praca podoba?

Ogólnie, wszystko jest fajnie, ale dość trudny jest system zmianowy. Praca jest od siódmej do siódmej, co sprawia, że jednego dnia mam dzień, drugiego noc. To nie wpływa za dobrze na rytm życia i sen. Jednak to też nie jest tak, że jest to jakiś utarty schemat, po prostu menedżer każdej stacji ustala system pracy i choć mogłoby się wydawać, że system tygodniowy jest lepszy, to cały plan zaczyna się sypać, w momencie, gdy weźmiesz pod uwagę na przykład to, że ktoś studiuje. Wtedy ciężką jest pogodzić studia zaoczne z pracą w ciągu dnia w sobotę i w niedzielę lub nockami.

Rzeczywiście, bez możliwości wymiany ze znajomymi, ciężko jest tutaj znaleźć rozwiązanie tej sytuacji, niezależnie od schematu. To może trywialne pytanie, ale masz doświadczenie dlatego interesuje mnie Twoje zdanie – Co poza kasą, stanowi o tym, że jakaś praca Ci się podoba?

Relacje z ludźmi, to ta atmosfera (śmiech). Nawet, jak dostajesz dobre pieniądze, to nie wysiedzisz 12 godzin, jeżeli nie ma z kim pogadać i nie można się dogadać. W mojej obecnej pracy ludzie są bardzo w porządku. Wymieniamy się, pomagamy sobie i myślę, że się lubimy. Na stacji zazwyczaj po dwóch latach ludzie kończą pracę. Nic w tym dziwnego, jeżeli weźmie się pod uwagę, że często ajent danej stacji nie zawsze dobrze ich traktuje.

Co masz na myśli?

Pracodawcy dzielą się na lepszych i gorszych. Akurat w mojej sytuacji jest tak, że ajent naszej stacji to porządny człowiek. Jeżeli jesteś w porządku, to on też to docenia. Dostajemy premie, jesteśmy dobrze traktowani, nie ma jakichś niedopowiedzeń, czy niedotrzymanych obietnic. Wszystko realizowane jest tak, jak należy, a to ważne. Dzięki temu nie tylko ludzie chcą pracować dłużej, ale też czują się dobrze. A finalnie lepiej obsługują klientów.

To dziś, a co jutro?

Obecnie jestem na takim etapie, że coraz częściej zastanawiam się, jak ułożyć swoją przyszłość. Coraz częściej gdzieś tam z tyłu głowy pojawia mi się bycie programistą. Wiem, że nie będzie to łatwe, będzie wymagać zaangażowania, pracy i ciągłego rozwoju.

No tak. Jednak trzeba przyznać, że jeśli przez tak długi czas pracowałeś w poszczególnych miejscach i dajesz radę, to nie widzę przeszkód w realizacji tego planu.

Dzięki. Ciężko oceniać samego siebie, ale mam nadzieję, że taką osobą jestem.

A jakie są najfajniejsze momenty w pracy?

Najbardziej lubię to, jak ludzie są mili. Teraz często mamy tak, że na stację przychodzą szczególni klienci, gdy któryś z pracowników ma urodziny i składają życzenia. To może wydać się dziwne, w końcu skąd mają znać tę datę. Ale jakoś tak się składa, że jest kilka osób, które naprawdę są bardzo serdeczne. Poza tym to stali klienci, którzy proszą o to, co zawsze. Dzięki temu, że są tacy ludzie, człowiek czuje się dobrze w swojej pracy. Czasem trafi się ktoś niekulturalny, czy wręcz niewychowany. Ale tak, jak po burzy wychodzi słońce, tak też na szczęście więcej jest klientów miłych, ciepłych lub po prostu w porządku, niż takich, którzy zachowują się dziwnie.

Okej, wyszła nam całkiem długa rozmowa. Dziękuję Ci bardzo za to, że się zgodziłeś. Życzę powodzenia i mam nadzieję, że zrealizujesz swój plan na przyszłość, a także, że nasz wywiad uchyli rąbka tajemnicy tym, którzy nie wiedzą, jak wygląda praca w kinie, restauracji, czy na stacji benzynowej.

Haha, ja też dziękuję, nie ma sprawy i na koniec dodam, że naprawdę nie potrzeba nic więcej, poza zaangażowaniem. Od zmywaka można dojść do bycia nawet właścicielem lokalu.

Tworząc Vigo ? aplikację, która pozwala znaleźć ludziom pracę w sektorach takich, jak gastronomia, handel, usługi, nie tylko chcemy ułatwić znalezienie pracy, ale też zmieniać oblicze rynku pracy. Zazwyczaj praca polega na konkretach, a pracodawcy są w porządku. A dzięki historiom ludzi, takich, jak Paweł, możesz zobaczyć, że by zacząć zarabiać pieniądze można po prostu iść gdzieś bez doświadczenia, przykładać się i szybko awansować oraz uczyć się nowych rzeczy.

A jak nie wiesz, gdzie się zatrudnić przeczytaj post: MAŁA RODZINNA FIRMA, CZY KORPO?