Praca dorywcza, a studia!

brad-neathery-258926Wiele młodych osób, gdy stawia pierwsze kroki ku samodzielności, mierzy się z tym, by jakoś pogodzić tę szkołę z pracą. Chociaż w sumie, jak się spojrzy na badania, to okazuje się, że nieraz ludzie do trzydziestki mieszkają z rodzicami… Ale zakładając, że lubisz być samodzielny/a i chcesz sam/a o sobie stanowić, dzisiaj chciałbym pogadać chwilę o tym, jak to się wszystko łączy na konkretnym przykładzie. Bo nie ma co teoretyzować.

No więc, zanim dowiemy się w życiu, co chcemy robić, to nadal potrzebujemy za coś żyć. Mieszkanie z rodzicami jest opcją, ale szczerze, to prawdziwa odpowiedzialność zaczyna się na swoim i to też otwiera nowe możliwości do eksperymentowania ze swoim życiem. Często jest tak, że idziemy do akademika, na studia dzienne i jakoś ten czas mija. Rodzice pomagają, my mamy trochę takie przedłużenie liceum, czas mija spokojnie.

Jednak im dłużej korzystamy z tego dobrodziejstwa, tym bardziej widzimy, że nie jest to jeszcze bycie w pełni na swoim. Idąc tym tropem, zaczynamy myśleć o pracy, w końcu, by wynająć własny pokój/mieszkanie potrzeba nam tych środków.

Ale jak to tak pogodzić plan studiów dziennych z pracą? Przecież prawie mnie nie będzie w domu.

Czy aby na pewno?

Zazwyczaj zajęcia zabierają nam 20 godzin tygodniowo, w górnych lotach możemy dojść do 30 godzin, ale pokażcie mi jednego studenta, który przez całe studia nie opuścił ani jednego wykładu!

No dobra, ale do tego się jeszcze trzeba uczyć…

Nie, żebym wątpił w kogoś ambicje i zaangażowanie, ale “been there done that” i chciałbym też zobaczyć studenta, który nie tylko zawsze wszystko w pierwszym terminie zdawał, ale też uczył się od dnia rozpoczęcia semestru do końca sesji.

Może trochę generalizuję, ale nie na tyle, by podjęcie pracy zagrażało edukacji!

Bo jakby się tak dobrze zastanowić to w tygodniu mamy te drugie 20 godzin luzu, które spokojnie możemy poświęcić na pracę. Więc na koniec kończymy w układzie:

  • Tydzień ma: 168 godzin,
  • Studia zabierają: 30 godzin,
  • Sen: 7×9 = 63 godziny,
  • Praca: 20 godzin,
  • Czas wolny: 55, dziennie: prawie 8 godzin.

I tak w zasadzie, to nie tylko można się usamodzielnić niedużym “kosztem”, ale jeszcze możesz mieć całkiem sporo wolnego czasu i przy okazji wysypiać się jak człowiek. No po prostu marzenie!

Więc, gdy następnym razem będziesz myśleć o tym, jak połączyć pracę dorywczą ze studiami, to zastanów się nad tym, czy aby na pewno jest to takie trudne i pamiętaj, że praca dorywcza to nie to samo co etat! Może nie będziesz wracał z pracy nowym mercem, ale jak Ci wpadnie 20h x 4tygodnie x 15zł/h = 1200 zł do kieszeni, to nagle jakoś łatwiej wynająć jakiś pokój, w którym w końcu będziesz mieszkał/a sam/a i mieć kasę na to, by wyjść gdzieś wieczorem.