Podwyżkę? Komu, komu bo idę do domu

kasa-vigo

Podwyżkę? Komu, komu bo idę do domu

Wyobraź sobie, że przychodzisz rano do pracy. Kierownik zaprasza Cię na 30 minutową rozmowę. Czujesz subtelny dreszcz emocji? Spokojnie nie ma się czego bać. Siadasz przed nim, Twoje oczy robią się większe, a oddech przyspiesza. „Janku, Tomku, Marku nie wiem czy się ze mną zgodzisz, ale ostatnio Twój zakres obowiązków się powiększył. Nie wiem czy zauważyłeś, ale klientów mamy coraz więcej. Może zwróciłeś uwagę, że klienci, których obsługujesz zawsze wychodzą z uśmiechem i częściej do nas wracają?” Przecierasz oczy ze zdumienia. I to największy błąd. Może jakbyś nie tarł tak mocno nie obudziłbyś się godzinę przed budzikiem? Teraz czas na rzeczywistość. Ponieważ masz dokładnie 1 promil szans, że w najbliższej dekadzie spotka Cię taka sytuacja, warto zastanowić się jak inaczej zdobyć wyczekiwaną podwyżkę.

 

30 dni do podwyżki

Niby proste, a jednak trudne. Bo kiedy jest TEN moment. Mogę Ci powiedzieć kiedy na pewno TEN moment nie jest. Nie jest wtedy kiedy nie robisz nic zauważalnego. Nie jest wtedy kiedy restauracja/knajpa/bar nie ma klientów. Nie jest też wtedy kiedy kierownik wpadł na chwilę i zaraz idzie przyjąć dostawę oliwek, ani wtedy kiedy ta dostawa oliwek okazała się delikatnie, prawie niewidocznie spleśniała.

Przede wszystkim na podwyżkę w oczach kierownika musisz zapracować, musi wiedzieć, że bez Ciebie sobie nie poradzi, że dajesz mu więcej niż inni. To oznacza, że pod podwyżkę musisz zrobić grunt. Przygotuj się na miesiąc przed rozmową. Zaproponuj jakieś rozwiązanie dzięki któremu restauracja zyska: klientów/kasę/wizerunek. Może jakaś akcja dzięki której będzie się o niej mówiło? Może ciekawa promocja, która ściągnie klientów? A może nowy produkt, którego nie ma żadna z knajp w pobliżu lub propozycja przeszkolenia nowych pracowników z jakiegoś ważnego tematu? Np. Jak zachować się kiedy klient zaczyna robić burdę? Najważniejsze, żebyś przez ten miesiąc pokazał się z najlepszej strony, pokazał swoją kreatywność, lojalność i zaangażowanie.

Czemu to zadziała?

Mózg każdego człowieka  w tym Twojego kierownika stara się upraszczać rozumienie rzeczywistości. Dlatego w wielu sytuacjach kieruje się efektem świeżości – najlepiej pamięta to co działo się ostatnio. To co działo się ostatnio jest też pożywką pod przeświadczenia i wyobrażenia o świecie. Ten nasz Janek, Tomek, Marek to jest niezła petarda, co ja bym bez niego zrobił. Tadam gotowe. Teraz przejdź do bezpośredniego działania.

 

kasa-vigo2„- Dzień dobry, ja po podwyżkę”

Na rozmowę o podwyżkę znajdź przestrzeń, nie rób tego kątem, nie rób tego przy innym pracowniku. Minął Twój miesiąc_chwały? Zadzwoń do kierownika i powiedz: Maciek, znajdź dla mnie 30 minut na początku tygodnia, chciałbym pogadać na ważny temat. Jeśli dobrze przygotowałeś miesiąc_chwały Maciej powinien się teraz zestresować – O nie mój Janek/Tomek/Marek chce zmienić pracę – Co ja teraz zrobię!!

Rozmowa o podwyżkę jest jak randka – wymaga gry wstępnej. Nie podchodzimy do dziewczyny/chłopaka mówiąc – podobasz mi się, przejdźmy się na spacer, za rok zamieszkajmy razem. Tak samo i Ty nie zaczynaj od Dzień dobry, ja po podwyżkę. Teraz wróć do pierwszego akapitu.

Maciek nie wiem czy się ze mną zgodzisz, ale ostatnio mój zakres obowiązków się powiększył. Nie wiem czy zauważyłeś, ale klientów mamy coraz więcej. Może zwróciłeś uwagę, że klienci, których obsługuje zawsze wychodzą z uśmiechem i częściej do nas wracają.

 

Sto, pięćset, osiemset?

Mówi się, że 10 % odczuje pracownik, dlatego o mniej się nie staraj, bo to bez sensu. Ważna jest też motywacja. Nigdy nie mów pracodawcy, że chcesz więcej pieniędzy, bo masz nową dziewczynę, która lubi kwiaty, a kwiaty codziennie to droga zabawa. Albo, że brakuje Ci trochę do fajnego auta, lub na lepsze kosmetyki. Co pracodawca kupi to proste – wszystko to co dotyczy pracy. Masz większe doświadczenie, ludzie wracają dla Ciebie, a nie dla restauracji, wymyślasz nowe akcje, promujesz restauracje, szkolisz nowych pracowników, masz więcej obowiązków. To są argumenty na podwyżkę i od nich zależy też jaką kwotę zaproponujesz pracodawcy. Licz się też z tym, że z propozycji 500 może w magiczny sposób zrobić się 300. Dlatego zawsze warto zaproponować kilka procent więcej, niż chcesz otrzymać. I jeszcze rada: jeśli kierownik ma problem, żeby zwiększyć podstawę, zawsze możesz zaproponować podwyżkę w opcji premiowania jednego z Twoich dodatkowych działań.

A jakie Wy macie doświadczenia z podwyżkami? Ktoś załapał się na promil ze snu? ☺

 

Autor: Klara de Vigo